UWAGA! Kochani, trwa wysyłka książek. Już ponad 600 poszło w świat.

Książkę wydałam sama i wysyłam też sama, więc proszę o cierpliwość.

Każde zamówienie to sprawdzanie szczegółów (podpis, czy nie itp), podpisywanie, pakowanie, nadawanie. Wiem, że czekacie. 

Zarezerwuj książkę w przedsprzedaży

NIE NAPRAWIAJ MNIE. NIE JESTEM POPSUTA

O odwadze stawania się tym, kim jesteśmy naprawdę. Bez przepraszania.

Z dedykacją dla każdej kobiety, którą nauczono, że to kim jest to wciąż za mało.

Zapominamy o sobie! 

Latami wypierając się prawdziwej siebie i odmawiając sobie prawa do czucia (wszystkiego!), do powiedzenia “dość”, do odrzucenia oczekiwań, jakie inni mają wobec nas, do życia, które jest w pełni nasze.

Odzyskiwanie siebie nie jest prostą ścieżką, to raczej długa droga pełna zakrętów, dołków, poobijanych kolan, niedokończonych historii, które domagają się zakończenia. To droga, która wymaga odwagi, zaangażowania, szczerości i prawdy, bo przed nią nie chcemy już uciekać. 

Wymaga wyjścia ze swojej klatki, rozłożenia się na części i powolnego sprawdzania, co jest nasze, a co naszym już  nie jest lub nigdy nie było, abyś mogły zbudować się na nowo. Stając się w pełni sobą, a nie tym, kim inni chcą, abyśmy byli.

To droga do siebie autentycznej i wolnej, która potrafi i chce zatroszczyć się o siebie i o to, co dla niej ważne. To droga oduczania się tego wszystkiego, czego nas nauczono o tym, jakie powinnyśmy być, co mówić, co czuć. To droga przypominania sobie, kim jesteśmy.

To książka o tym, jak odnaleźć siebie pod warstwą powinności i oczekiwań.

To książka o tym, jak przestać się bać tego, kim jesteśmy.

To książka o tym, jak oduczyć się tego, czego Cię o Tobie nauczono.

To książka o tym, jak przejść drogę od grzecznej dziewczynki do kobiety, które ma odwagę być sobą.

To książka o tym, że nie potrzebujesz pozwolenia na piękne i odważne życie!

Przeczytaj wybrane fragmenty z książki
Fragment 1

Niech się mylą, co do Ciebie. Pozwól im na to.

To naprawdę nie Twoje zadanie, aby tłumaczyć coś osobom, którzy uparli się, aby Ciebie nie zrozumieć.
To nie Twoje zadanie, aby przekonywać tych, którzy nie zakładają najlepszego w Tobie.
Gonimy za aprobatą i byciem lubianą, jakby od tego zależało nasze życie, nasza wartość, nasz wewnętrzny spokój, nasza wolność.
Rozglądając się na boki i szukając potwierdzenia tego, kim jesteśmy w opiniach innych osób. A to krótka i szybka droga do umniejszenia siebie, do okradania siebie z wewnętrznego bogactwa i potencjału.
Wykrzyczę to z całych sił: nie zgadzam się na to, żeby cudza opinia okradała Cię z tego, co piękne w Tobie!!!
Nie się mylą, co do Ciebie. Pozwól im na to.
Nie trać czasu, energii i siebie na tych, którzy nie chcą widzieć. Na tych, których nie interesują fakty, ale z ogromną chęcią rzucą oceną.
Nie. Nie każdy będzie Cię wspierać.
Nie każdy będzie Ci kibicować.
Nie każdemu będzie podobać się to, co robisz.
Tak, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie wiedział lepiej, co i jak powinnaś zrobić.
Tak, są ludzie, którzy Ci dowalą tylko po to, żeby poczuć się lepiej.
Tak, są ludzie, którzy chcą, abyś spełniała ich oczekiwania i najlepiej „bez dyskusji”.
Nie każdy zrozumie, dlaczego to, co robisz jest ważne dla Ciebie. I to jest ok, bo Ty nie jesteś dla każdego.
Bez względu na to, ile argumentów tu zamieścimy, jest tylko jeden, o którym warto pamiętać i którego nie możemy tracić z oczu- TO TWOJE ŻYCIE. Twoje.
Nie Twojej matki, sąsiadki, koleżanki, nie kogoś z internetu. Ono nie należy do ludzi, którzy dedykowali swoje życie wytykaniu błędów innym, a sami nie robiąc nic odważnego.
Twoje. Jedyne. Cenne. Niepowtarzalne. Życie.
Nie jesteś dla każdego.
Pozwól innym, aby się mili na Twój temat. Tu mieszka wolność. Wolność i odwaga bycia sobą.
Fragment 2

Nauczyłam się chronić siebie w stopniu niemal doskonałym. Nieczucie stało się moją strategią na odgradzanie się od świata, najszybszą drogą ucieczki. Tracąc z oczu to, co stawało się rzeczywistością – że każdego dnia ubywało mnie kawałek po kawałku. Aż w końcu przyszła ta myśl i to ogłuszające przeświadczenie, że od dłuższego czasu nie ma mnie wcale.
.
Wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia, jakie to jest proste. Założyć zbroję, powtarzać „wszystko dobrze”, milczeć, gdy pali od środka, uśmiechać się, kiedy w środku rozpadasz się na kawałki. Banalnie proste. Uczono nas tego latami: taka masz być, tego nie wolno, ależ to głupie, wyprostuj się, nie rób tego, wstydź się! Tylko nikt nie wspomniał, jaką cenę nam przyjdzie za to zapłacić, nikt też nie wspomniał, że mamy wybór, że można inaczej, że można iść inną drogą. Wybrać inne życie. Nasze własne. Nikt nigdy nie wspomniał, że możemy wybrać…. siebie, tak po prostu. I nie przepraszać za to.
.
W tym nieczuciu i niebyciu tkwiłam bardzo długo. Nie, nie miałam momentu olśnienia, punktu zwrotnego, głośnego aha. Nic z tych rzeczy, na które tak bardzo czekamy. Żadnego znaku, który mówił „już czas, już możesz”. Jedyne, czego się wtedy uchwyciłam to myśl „że już nie mogę tak dalej”. Nie chcę. Nie mam siły już dalej uciekać.
.
To właśnie wtedy podjęłam decyzję, aby zawalczyć o siebie. Ja, która walką już tak bardzo była zmęczona. Byłam na nieustającej wojnie z ciałem, potrzebami, marzeniami, czuciem. Na nieustającej wojnie z samą sobą. Ale tym razem nie o taką walkę mi chodziło, nie o walkę, w której jestem swoim największym wrogiem. Ale o walkę, w której staję za sobą. Raz za razem. O walkę, która wypływa z czułości, ze złości (na którą w końcu sobie pozwalam), ze świadomości. O walkę o siebie, nie przeciw sobie.
.
Bałam się tego, co przebudziło się wewnątrz mnie. Przebudziło to słowo klucz, bo to nie było coś nowego, ani to czego mnie nauczono, ale coś, co było we mnie od zawsze. Płynęło w moich żyłach. Wypełniało każdą komórkę ciała. Coś na co nigdy nie było zgody i akceptacji, więc zamknęłam ten fragment siebie w ciemnej szufladzie na klucz. Myślałam, że to odpowiednie miejsce na niechciane części siebie. Zamknąć. Wyrzec się. Zapomnieć. Tak porzucamy siebie.
.
Teraz wiem, że kiedy udamy się wystarczająco daleko, poza nakazy, reguły, poza oczekiwania i powinności, dotrzemy do miejsca nieskażonego kłamstwem. Miejsca, w którym odnajdziemy siebie. Wcale nam nieobcą, być może zapomnianą, ale nieobcą. W końcu rozumiejąc, że ten głos, tak długo tłumiony, jest naszym własnym głosem. Głosem złości, frustracji, potrzeb, marzeń, bólu, wolności. Głosem dziewczynki, która stała przy tablicy próbując rozwiązać zadanie, którego nie rozumiała, czując się jeszcze głupsza, niż zazwyczaj. Dziewczynki wspinającej się po drzewach, która wciąż słyszała „nie wchodź tak wysoko”. Dziewczynki, której nikt nigdy nie nauczył, że jej ciało jest piękne, bez względu na kształt, czy rozmiar. Dziewczynki, którą uczono, że grzeczne dzieci tak się nie zachowują. Dziewczynki, która wcale nie chciała być grzeczna, ale chciała być kochana bez warunków wstępnych. Dziewczynki, której wpojono, co jest akceptowalne, a co trzeba skreślić.
.
Dziewczynki, na którą nigdy nie było w pełni miejsca, którą wciśnięto w ramy świata, chorego świata, według zasad, o których nigdy nie miała prawa decydować: „Taka masz być, na nikogo innego nie ma tu miejsca.”
.
Odnajdziemy ją w sobie. Tuląc tak mocno, jak tylko się da i mówiąc „przepraszam, że tak długo kazałam Ci czekać, zaopiekuję się Tobą.

Na wszelki wypadek, gdybyśmy się nie poznały…

Nazywam się Magdalena Kluszczyk i uczę odwagi! Jestem psycholożką, coachem, uczennicą B. Brown (tak, tak, zrezygnowałam z bycia facylitatorką!) oraz Tary Mohr.

Prowadzę Szkołę Odwagi oraz Szkołę Widoczności- miejsce, z którego cały dochód przeznaczamy na czynienie dobra. Prowadzę również Wędrującą z wilkami- rozwojowe wyprawy w asyście psów zaprzęgowych po przejściach oraz przystań dla uratowanych zwierząt.

Jestem autorką dwóch książek: Listy Pełne Mocy i Kim będziesz, kiedy staniesz się sobą.

Wierzę, że ten świat potrzebuje Twojego głosu, Twojej historii i Twojej odwagi.